piątek, 18 lipca 2014

Royals


Odkąd sięgam pamięcią to symbolem czystej klasyki była dla mnie biel i czerń. Za każdym razem kiedy chcę wyglądać poważnie i sprawić na kimś świetne wrażenie to stawiam na te dwa kolory. Żeby sprawiać wrażenie schludnej osoby nie muszę decydować się na długie spodnie w kantkę czy spódnicę o długości za kolano. Idealnym odpowiednikiem są spodenki z zakładką, które sprawiają wrażenie spódnicy od przodu. Zawładnęły one całym światem rok temu i są szalenie modne i ponadczasowe do dziś. W swojej kolekcji mam  kilka kolorów. Można także połączyć je ze sportowymi detalami. Pomysłów jest ogrom, trzeba jedynie użyć swojej kreatywności i stylizacja gotowa. 
Jak Wam się podoba?

XOXO
Ania

poniedziałek, 14 lipca 2014

Die in this moment - Barcelona IV


To już ostatnia fotorelacja z Barcelony - krótka ale za to ile niesie ze sobą wspomnień. 
Z premedytacją wklejam zdjęcia bikini - niech hejterzy mają o czym pisać ! A co :)
W ciągu ostatnich dni byłam dość zabiegana. Marzę o takim jednym dniu totalnego nic nie robienia. Muszę znaleźć czas na porządki w szafie, zrobić konkretne i szczegółowe sprzątanie mieszkania. Niestety zawsze coś mi wypadnie i tego czasu na podstawowe rzeczy brak. 
Odbiegając od tematu, powiedzcie mi lepiej czy upolowałyście coś na wyprzedażach? W tym sezonie kompletnie nie zwracałam uwagi na tegoroczne czystki w sklepach. Jedyną rzeczą jaką upolowałam w Barcelonie były klapki na plażę Michaela Korsa, jednak okazały się totalnym niewypałem. Po 10 minutach chodzenia starł się z wkładki cały ozdobny motyw. Byłam mega zawiedziona ... 

XOXO
Ania

sobota, 12 lipca 2014

Always be my girl - Barcelona III


Ile teraz bym dała, żeby w tej chwili znaleźć się w tym magicznym miejscu ze zdjęć! Jak każdy z Was, zmagam się z setkami problemów, które nie raz są błahe a potrafią tak namieszać w głowie ... Dlatego od pewnego momentu staram się skupiać tylko i wyłącznie na własnych rozterkach, nie zagłębiając się w kłopoty innych. Radzę Wam zrobić tak samo. Niewiedza w tej chwili jest dla mnie czymś świętym. Skupiam się na tym, co dla mnie najważniejsze. Tak samo jest podczas wakacji... można choć na chwilę odbiec myślami, poczuć się całkiem inną osobą, beztroskie chwile jednak mijają szybko i powrót do rzeczywistości nie raz może być okrutny. 
Wracając do bardziej przyziemnych spraw to chciałabym Wam oznajmić, że z powrotem wróciłam na siłownie i staram się pić tylko wodę (nie licząc kawy).  Moim celem będzie pozbycie się nadmiernej tkanki tłuszczowej, zalegającej wciąż w dolnych partiach ciała. Mówię to otwarcie i nie wstydzę się tego, że mam za dużo tu i tam :)) Wszystko da się wypracować, trzeba jedynie uwierzyć w siebie i wziąć się do roboty :) Także wypatrujcie już za pewien czas chudszych nóg i mniejszych bioder :) Jeśli chodzi o dietę to ograniczę się jak kiedyś do pięciu posiłków, które będą się składać z jogurtów naturalnych, ryb i warzyw.
Trzymajcie mocno za mnie kciuki! Przydadzą się :)

XOXO 
Ania

czwartek, 10 lipca 2014

Let's capture the moment - Barcelona II


Dzisiejszy post to krótka fotorelacja z pierwszego dnia w Barcelonie. Wielka szkoda, że tamtejsza pogoda nie może gościć u nas na co dzień. U mnie szaro i ponuro z odrobiną przelotnego deszczu. 
Wklejam Wam także na poprawę humoru piosenkę, która na zawsze będzie kojarzyć mi się z latem i pozytywnym podejściem do życia. Dlatego jeżeli dzisiejsze Wasze dzisiejsze samopoczucie ma się na dwa razy, tak jak moje, to puśćcie sobie " Nie powiem jak " na cały głośnik! Poprawa gwarantowana :)

Słońce w Barcelonie bywa zdradliwe, dlatego radzę Wam zaopatrzyć się w wysokie filtry przeciwsłoneczne. Sama stosowałam na twarz filtr 50 a na ciało 30. Dużo czytałam w internecie o kosmetykach na słońce i zdecydowałam, że w tym roku postawię na kosmetyki z Biodermy. Muszę przyznać, że sprawdziły się rewelacyjnie. Jedynym bolesnym i sparzonym miejscem na moim ciele były stopy, których nie posmarowałam przez moją głupotę. Bo w życiu nie przypuszczałam, że dojdzie do takiej czerwieni :) Człowiek uczy się na błędach! Razem z dziewczynami nie marnowałyśmy czasu i każdą godzinę miałyśmy dokładnie zaplanowaną ( prawie każdą ). Dzień rozpoczynałyśmy od plażowania, kąpieli w morzu. Po kilku godzinach zbierałyśmy się do apartamentu. Następnie spacer po centrum, delektowanie się  lokalnymi potrawami a wieczorem .... jak przystało na grzeczne dziewczynki do spania ( żartuje ). Zwiedzałyśmy tamtejsze kluby :)  Z racji tego, że mieszkałyśmy w samym centrum wszędzie miałyśmy dwa kroki (dosłownie). Morze było widać już z naszego balkonu, miejscowe kluby były od nas oddalone o 5 min pieszej drogi promenadą! Do metra także 5 minut drogi! Czego chcieć więcej! Same atrakcje w zasięgu ręki. Już za niedługo kolejny post z pięknej Barcelony :)


XOXO
Ania